Witaj!

Witaj!
Witam Cię na moim blogu! Jestem Karina i bardzo mi miło, że tutaj jesteś. Znajdziesz tu tematy idealne do kawy czy herbatki. Chcę Ci umilić dzień i zainspirować Cię. Podzielę się z Tobą poradami dotyczącymi życia codziennego, mam nadzieję, że się razem pośmiejemy i wymienimy poglądami. Chętnie się przed Tobą otworzę i odpowiem na każde pytanie. Gorąco zachęcam Cię do obserwowania bloga! Czuj się jak u siebie :)

Obserwuj mnie

Photobucket Photobucket

Moje 4 błędy wychowawcze

4 błędy, które popełniłam w wychowaniu syna


Wychowanie dziecka to ciężka i nie łatwa praca. Wymaga dużo cierpliwości i używania mózgu. Jednak gdy go nie używamy, ponosimy konsekwencje. Mi też zdarzało się go nie używać, lub włączać go za późno. Konsekwencją są tutaj błędy wychowawcze, które widzicie poniżej. Póki co, nie są wielkie i do naprawienia. Dzielę się z wami, żebyście wy odpowiednio szybko włączyli mózgi i pracowali nad dobrym wychowaniem swoich dzieci. To są błędy, które zostały wykryte, ale pewnie gdzieś są jeszcze schowane i wyjdą na jaw po czasie. To jest całkiem normalne i na szczęście wszystko da się naprawić.



1. Mało stanowcze "nie"


Przyzwyczaiłam Alana do tego, że gdy czegoś mu zabraniam, mówię o tym kilka razy. Zdarza się, że czasem mu ulegam i po jego prośbach w końcu się na coś zgadzam. Nie nauczyłam go mocy słowa "nie". Dziecko często ze mną dyskutuje, gdy mu czegoś zabronię. Zanim ktoś pomyśli, że to bardzo dobrze, bo dziecko uczy się, że zawsze ma prawo głosu - ok, to prawda, ale nie sprawdza się to u 4-latków, które są zbyt małe aby oceniać co jest dla nich dobre a co nie. Na dyskusje jeszcze przyjdzie czas. Tak więc mogłam być bardziej stanowcza od początku.


2. Za dużo zabawek


Gdy Alan był mały, nie miał potrzeby kupowania w sklepie czegokolwiek. Sama namawiałam go żeby sobie wybierał zabawkę, lub jakąś inną rzecz prawie na każdych zakupach. Nie zastanawiałam się wtedy nad konsekwencjami. Troszkę się to wymknęło spod kontroli. Doszło do tego, że gdy zaczęłam mówić że nie może czegoś kupić, bo ma zwyczajnie za dużo zabawek, denerwował się i płakał. Nigdy nie robił mi wielkich cyrków, nie kładł się na podłodze na szczęście i nie walił pięściami, ale nie mógł zrozumieć dlaczego mówię nie. Aby rozwiązać problem, dużo z nim rozmawiałam o tym, że nie wolno kupować wszystkiego czego się chce. Nauczyłam go również, że aby sobie coś kupić trzeba uzbierać na to pieniądze. Jakiś czas staraliśmy się też robić zakupy, gdy Alan był w szkole. W końcu widać postępy. Alan nadal pyta o nowe zabawki, jednak gdy mówię nie to przyjmuje to spokojniej. Ostatnią rzecz kupił sobie za swoje uzbierane pieniądze i będziemy się tego trzymać. Inaczej utopilibyśmy się w zabawkach.

3. Puste bajki


Zawsze włączałam Alanowi bajki i zajmowałam się czymś innym. Nie wpadłam na to, by najpierw zobaczyć o czym jest bajka i stwierdzić czy na pewno oglądanie jej wyjdzie mu na dobre. Po jakimś czasie zauważyłam u niego różne dziwne zachowania, których wcześniej nie było. Zaczął się chwilami zachowywać jakby się cofnął w rozwoju. Minął jakiś czas, zanim się zorientowałam, że to przez jego ulubioną bajkę "Max i Ruby". Nie wiem, może ktoś akurat uważa, że ta bajka jest ok, jednak jak dla mnie jest po prostu durna. To, co oglądają nasze dzieci, na co dzień bardzo wpływa na ich rozwój. Dziś wybieram mu bajki, które mają sens i uczą czegoś dobrego. Dla zaspokojenia waszej ciekawości, Alan już zachowuje się normalnie. :)


4. Za dużo słodyczy


To było bardzo bardzo nieprzemyślane. Wiadomo, że dzieci uwielbiają słodycze i nie uważam, że nie powinny ich jeść w ogóle. Jednak ja stanowczo przesadziłam i na pewno nie jestem w tym sama. Słodycze powinny być tylko deserem, a u nas stały się też śniadaniem i kolacją. Alan często dostawał do jedzenia czekoladowe kaszki, kanapki z nutellą czy słodkie płatki z mlekiem. To wszystko to sam cukier. Bardzo ciężko później zamienić te wszystkie "pyszne rzeczy" na wartościowe produkty. Lepiej więc w ogóle nie pokazywać dziecku takiego rozwiązania a wszystkie słodkości zarezerwować tylko i wyłącznie na deser. 

2 komentarze:

  1. oj dokładnie to samo robimy z naszą
    chyba musimy więcej mózgu uzywać hahah

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 love in home , Blogger