Witaj!

Witaj!
Witam Cię na moim blogu! Jestem Karina i bardzo mi miło, że tutaj jesteś. Znajdziesz tu tematy idealne do kawy czy herbatki. Chcę Ci umilić dzień i zainspirować Cię. Podzielę się z Tobą poradami dotyczącymi życia codziennego, mam nadzieję, że się razem pośmiejemy i wymienimy poglądami. Chętnie się przed Tobą otworzę i odpowiem na każde pytanie. Gorąco zachęcam Cię do obserwowania bloga! Czuj się jak u siebie :)

Obserwuj mnie

Photobucket Photobucket

Nie psujmy naszych dzieci!


Dzieci widzą świat zupełnie inaczej niż dorośli. Ekscytują się każdą chwilą i wszystko przeżywają bardziej. Czerpią radość z rzeczy, których często dorośli nie zauważają. Niestety rodzice często burzą w dziecku ten pozytywny pogląd na świat. Zapominają o tym, co widzi i co czuje dziecko, narzucając mu swoje poglądy, zazwyczaj nie tak optymistyczne.

dziecko, wychowanie


Sytuacja pierwsza 

Rodzic umawia się z dzieckiem, że jutrzejsze przedpołudnie spędzają na basenie. Rano dziecko wstaje podekscytowane i podskakuje. Rodzic mówi: "Uspokój się, nie skacz, bo boli mnie głowa". Mówi do dziecka: "Naszykuj strój na basen". Dziecko z radością biegnie, rodzic krzyczy: "Nie biegaj!" Nie powie do dziecka: "Kochanie też się bardzo cieszę, że jedziemy razem na basen ale nie biegaj, bo się przewrócisz". Woli pokazywać swoje niezadowolenie. Dziecko znajduje strój, ubiera się, nie może znaleźć butów. Rodzic krzyczy, że nie odkłada rzeczy na miejsce. Znajduje buty dziecka, rzuca mu pod nogi i mówi: "Ubieraj szybko, bo się nie wyrobimy przez ciebie". Dziecko ma problem ze sznurówkami, rodzic jest niezadowolony, denerwuje się, szarpie but dziecka i z niechęcią zawiązuje. Dziecko ma łzy w oczach. Jednak za chwilę wsiadają do auta, dziecko zapomina o wszystkim co złe i znów ekscytuje się basenem. Co chwilę zadaje rodzicowi pytania. Rodzic na pierwsze trzy odpowiada, w końcu mówi do dziecka aby było cicho i tyle nie gadało, po czym pogłaśnia muzykę. Dziecko czeka na chwilę, kiedy będą już na basenie i wierzy, że będą się świetnie bawić. Wchodzą razem na basen, dziecko ciągnie rodzica za rękę i prosi by ten poszedł z nim na zjeżdżalnię. Rodzic odmawia, mówi dziecku by poszło samo a on na niego zaczeka. Dziecko zjechało raz i poczuło, że nie ma żadnej frajdy z basenu. Zaczyna w końcu czuć tą szarość życia, którą widzi rodzic. Zapomina już o całej ekscytacji. Teraz basen dla tego dziecka to już żadna uciecha. Zaczyna być smutny i niezadowolony. Rodzic denerwuje się, że jego dziecko znów ma jakieś fochy. Mówi do niego: "Tak bardzo chciałeś jechać, a teraz robisz cyrki, więcej nie zabiorę cię na basen". Nie widzi w całej sytuacji swojej winy, albo nie chce jej widzieć.

Sytuacja druga 

Mama kładzie syna do łóżka. Mieszkają blisko stadionu, na którym właśnie jest mecz. Dziecko słucha i patrzy przez okno. Mama z nim rozmawia, dziecko jest podekscytowane a w głowie widzi ten mecz, który się tam właśnie rozgrywa. Oboje słyszą wrzaski kibiców, dziecko jest podekscytowane. Razem z mamą zaglądają przez okno, widzą oświetlony stadion i mnóstwo samochodów, którymi przyjechali kibice. Dłuższą chwilę rozmawiają, dziecko mówi mamie jak sobie wyobraża ten mecz, mama rozumie jego zachwyt i cieszy się razem z nim. Dziecko kładzie się spać, mając w głowie mecz i słysząc wciąż jego odgłosy. Dostaje buziaka na dobranoc i zasypia.
Kolejny dzień, dziś dziecko kładzie do łóżka tata. Rano dziecko musi wstać do szkoły. Znów słyszy mecz, zaczyna zaglądać przez okno. Tata zasłania rolety i każe dziecku natychmiast kłaść się spać. Dziecko chce powiedzieć tacie o meczu, lecz ten nie daje mu dojść do słowa, bo jest już późno. Dziecko płacze, tata krzyczy i wychodzi, nie próbując nawet zrozumieć swojego syna. Na szczęście wszystko usłyszała mama, przyszła do syna, odsłoniła okno i porozmawiała z dzieckiem 5 minut, tak jak poprzedniego wieczoru. Dziecko zasnęło. To tylko 5 minut, które nie sprawiły, że zawalił się świat, a dziecko zdążyło się wyspać.

dziecko, wychowanie
My dorośli za często pozwalamy sobie na traktowanie dzieci z góry. Zapominamy o ich potrzebach. Patrzymy na świat tylko swoimi oczami, brak w nas empatii. Nie widzimy nawet swoich dzieci. Psujemy im ich naturalny światopogląd. Wciskamy im szarość, która ukształtowała się w nas. A spróbujmy na chwilę przystanąć, zastanowić się nad sobą, nad naszymi dziećmi. Przypomnieć sobie myśli i uczucia, które towarzyszyły nam gdy sami byliśmy mali. Nie róbmy dzieciom krzywdy, kształtując ich na pesymistów. Naturalnym poglądem człowieka na świat jest optymizm, z którym, się rodzimy. Pozwalamy sobie zmieniać ten pogląd na coś nienaturalnego. I to nie świat jest za to odpowiedzialny, ale my sami. Każdy odpowiada za siebie. Jeżeli jednak wybrałeś życie pesymisty, nie wciągaj w to swojego dziecka. Nie skazuj go na złe życie. Wystarczy tylko wysłuchać dziecko, zrozumieć go i pomyśleć o tym, co ono czuje.

6 komentarzy:

  1. Bardzo fajny wpis, ciekawe spostrzeżenie��

    OdpowiedzUsuń
  2. dosadnie i ciekawie, daje do myślenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę z tak dobrych opinii :)

      Usuń
  3. Daje do myślenia. Dziękuję za ten mądry tekst. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się starałam, by dokładnie taki był. Dziękuję i również pozdrawiam :)

      Usuń

Copyright © 2014 love in home , Blogger