Witaj!

Witaj!
Witam Cię na moim blogu! Jestem Karina i bardzo mi miło, że tutaj jesteś. Znajdziesz tu tematy idealne do kawy czy herbatki. Chcę Ci umilić dzień i zainspirować Cię. Podzielę się z Tobą poradami dotyczącymi życia codziennego, mam nadzieję, że się razem pośmiejemy i wymienimy poglądami. Chętnie się przed Tobą otworzę i odpowiem na każde pytanie. Gorąco zachęcam Cię do obserwowania bloga! Czuj się jak u siebie :)

Obserwuj mnie

Photobucket Photobucket

Plusy i minusy życia w Belgii

Jak wiecie już z wpisu o mnie, mieszkam w Belgii od ponad dwóch lat. Dokładnie we Flandrii Zachodniej (West Vlaanderen). Dziś chciałabym się podzielić swoją opinią o pobycie tutaj. Zrobię to w formie plusów i minusów, być może ktoś akurat zastanawia się nad wyjazdem za granicę i może komuś pomogę. Więc zaczynamy...

Waregem, Flandria Zachodnia



PLUSY



System zdrowotny
- bardzo podoba mi się w Belgii to, że płacąc za ubezpieczenie zdrowotne, jest zapewniona tania opieka lekarska. Za każdą wizytę u lekarza dostaje się tutaj częściowy zwrot pieniędzy. Na przykład płacąc za wizytę u lekarza rodzinnego 25 euro, dostaję zwrot 21 euro. Nie jest to całkowicie za darmo tak jak w Polsce, ale nie ma tu czegoś takiego jak leczenie państwowe. Dostajesz zwrot za każdą wizytę u jakiegokolwiek lekarza. Nie ma długoterminowych kolejek, bo korzystasz z lekarzy prywatnych. Także nie ważne czy jest to lekarz rodzinny, kardiolog, ginekolog, dentysta, czy jakikolwiek inny lekarz, ubezpieczenie pokrywa większą część pieniędzy za wizytę. Ponad to dzieci do 3 roku życia korzystają z darmowych wizyt lekarskich, dzięki organizacji KindenGezin. Zajmują się oni również szczepieniami i monitorowaniem rozwoju małych dzieci. Za to nie płacimy nic. W zależności od ubezpieczyciela dostajemy też różne dodatki. Na przykład pieniądze za urodzenie dziecka czy karmienie piersią, a także prezenty w postaci rzeczy pielęgnacyjnych dla noworodka, później dla większego dziecka. Akurat w tym temacie jestem "na świeżo". Za leki wypisywane na receptę również płacimy mniej. Na przykład za antybiotyk płaciłam niecałe 2 euro.

Z większością Belgów dogadasz się po angielsku - Pamiętajcie, że piszę cały czas o Flandrii Zachodniej. Po angielsku dogadasz się bez problemu w sklepie, urzędzie, biurach pracy czy u lekarza. W Polsce młodzi zazwyczaj nie znają angielskiego dość komunikatywnie, a starsi często wcale, a tutaj dogadasz się niezależnie od wieku.

Kortrijk, Flandria Zachodnia


Bezpłatna szkoła od 2,5 roku życia
- Nie jest oczywiście obowiązkowa, można dziecko również zostawić w żłobku. Szkołę dla maluchów polecam, bo dzieci najszybciej uczą się języka właśnie w ten sposób i przebywają z rówieśnikami. Jeżeli rodzice pracują dłużej niż trwają zajęcia, po szkole jak i przed jest również świetlica (opvang), za którą płaci się bardzo niewiele.

Polskie sklepy
- W mojej okolicy jest sporo. W samym mieście są trzy, jak tu przyjechałam był jeden. Także jak się ma ochotę na pierogi to nie ma problemu :)

Tolerancja - Nigdy się nie spotkałam z wrogością wobec mnie czy kogokolwiek z mojego otoczenia z powodu pochodzenia. Wręcz przeciwnie, ludzie chętnie rozmawiają i pytają jak to jest w Polsce, jak i często chwalą polską kuchnię. :)

Wszędzie blisko
- Jest to pewnie spowodowane tym, że Belgia to mały kraj.  Miejscowości tutaj wyglądają jak jedno wielkie miasto. Gdyby nie znaki, to ciężko było by zorientować się, gdzie kończy się jedna i zaczyna druga miejscowość.

Rozwinięta sieć kolejowa - Pociągiem dostaniesz się wszędzie, nie ma problemu by pojechać na przykład nad morze, czy do sąsiednich państw, jak również do miejscowości obok. Ceny biletów również są na plus.

Brugia, Flandria Zachodnia


MINUSY


Podatki
- Jedne z najwyższych, jak i nie najwyższe w Europie.

Mało przyrody - W porównaniu do Polski jest bardzo mało przyrody, są różne parki, ale nie pójdziesz sobie tak jak w Polsce do lasu żeby odetchnąć od świata, bo wszędzie są ludzie. Nie można tu również zbierać grzybów, jest to wręcz zabronione.

Korki - w godzinach szczytu nie ma co wyjeżdżać z domu. Nie raz jadąc do pracy miałam 20 minut opóźnienia, gdzie trasa to ok 7-8 km.

3 języki urzędowe
-  niderlandzki, francuski i niemiecki, co nie oznacza, że wszyscy Belgowie te języki znają. Język zależy od regionu. Tu gdzie mieszkam używa się niderlandzkiego, a właściwie flamandzkiego, który nie jest dokładnie tym samym językiem co w Holandii, ale bardzo podobnym. Niemieckim posługuje się w zaledwie 1% mieszkańców (Wikipedia). Jak dla mnie, utrudniają sobie życie.

Tęsknota za bliskimi - To największy minus. W obecnym czasie nie możemy sobie pozwolić na to, by przyjechać do Polski tak po prostu na weekend. Dzieli nas 1000 km, czyli 10 godzin jazdy autem i to  przy dobrych wiatrach. Gdyby nie to, że są święta i wakacje ciężko by było tutaj wytrzymać.



Także przedstawiłam Wam mój punkt widzenia. Jeżeli ktoś, kto przebywa lub przebywał w Belgii ma jakieś uwagi albo coś co jeszcze zasługuje na plusa lub minusa, zapraszam do komentowania. Z chęcią też odpowiem na ogólne pytania dotyczące Belgii, mailowo również.
Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że aż tyle osób będzie zaglądało na mojego bloga. Jak zobaczyłam statystyki to na prawdę byłam w szoku, takim pozytywnym:) Dziękuję Wam bardzo i komentujcie. Będę starać się jeszcze bardziej :)


Gandawa, Flandria Wschodnia


6 komentarzy:

  1. Bardzo podoba nam się podejście do opieki zdrowotnej. Ciekawe rozwiązanie, które z pewnością skróciłoby kolejki w Polsce. Przebywając na emigracji doszliśmy do wniosku, że wiele zachodnich systemów powinno być wykorzystanych w ojczyźnie. Pytanie, czy kiedykolwiek doczekamy się takich zmian na własnym podwórku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku jakie piękne zdjęcia, ślicznie tam u Ciebie :) Fajnie jakbyś napisała o służebie zdrowia w Belgii pielęgniarkach, połoznych, lekarzach itp... jak wygląda praca może i zarobki .
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Belgia ma swój urok :) chociaż Polska jest najpiękniejsza jak dla mnie :)
      Jasne, dopiszę do swojego planera kolejny temat :) również pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Podatki podobno wyższe są w Hiszpanii (ubolewam, bo będę je płacić). Natomiast samo życie w Belgii wydaje się całkiem przyjemne, sądząc po tym, co piszesz. Szkoda tylko, że nie ma gór i skałek do wspinaczki (uzależnienie). Piszesz też o tęsknocie... ona chyba występuje wszędzie. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, życie jest całkiem przyjemne :) chociaż w taka pogodę jak dziś (z minusową temperaturą) fajnie byłoby się przenieść do Hiszpanii :)

      Usuń

Copyright © 2014 love in home , Blogger